I postanowiliśmy wrócić do domu. Cały dzień spędzony podczas podróży, a następnie wiele godzin na rozmowach i słuchaniu specjalistów spowodował, że zapadła decyzja.

Nie wchodzimy na statek i wracamy do domu. Tym bardziej, że po drodze sporo się działo.

Kto by jeszcze pomyślał, że piątek wieczór, gdzie każdy jedzie do Londynu a my wracamy do domu z uśmiechem na twarzy. To chyba oznaki starości, bo jak to wytłumaczyć. Kiedyś to człowiek wiele by dał, aby znaleźć się w takim miejscu.

Ale kilka osób zdecydowało, że jednak warto wracać do domu.

Droga długa i męcząca.

Powrót do domu

Moja uwaga, skupia się nad tym, aby dobrze wyjechać z miasta i nie rozbić auta. W końcu Londyn to nie peryferie i bardzo często kultura na drogach czasami dorównuje tej w Polsce.

Szczególnie na weekend wieczorem.

Tak się składa,że mam czas na rozmyślania o tym co widziałem, czego doświadczyłem, co mi dał kongres 60 milionów i co można zrobić lepiej.

A wszystko zaczęło się od notki Wojtka o kongresie. Coś tam mi świtało czasami na Facebooku o jakimś wydarzeniu, ale jakość nie wzbudziło to mojego zainteresowania, tym bardziej, że co dopiero wróciłem z największych targów biznesowych w UK.

Ale zostałem przekonany, więc pojechałem. Okazało się, że i po drodze zabrałem dodatkowego pasażera. Pobudka wraz z kurami robi swoje, ale tak to już jest, jak mieszka się na prowincji.

W stronę kongresu

Na różnych wydarzeniach networkingowych najczęściej jest tak, że człowiek rozmawia z wieloma osobami, ale nie dłużej jak kilkadziesiąt minut. Więc był czas na obgadanie ciekawych projektów.

Ponieważ ostatnio byłem bardzo zajęty, to nawet nie sprawdziłem co jest w programie. Taki mały szczegół, że wydarzenie było w dwóch miejscach a nie w jednym.

Po prostu wpisałem w nawigacji adres z wydarzenia na Facebooku i udałem się do hotelu, gdzie była zaplanowana druga część wydarzenia. Na Facebooku w wydarzeniu nie było to jakość wyeksponowane.

A już cieszyłem się, że jestem punktualny. Ale sytuacja została opanowana dzięki Uberowi, 20 minut i wylądowaliśmy w najbardziej popularnym miejscu w Londynie.

Kwestia znalezienie tylko House of Commons i Attlee suite. Ten kto był to wie, że jest trochę oficjalnych urzędów i jeśli udasz się do Westminster to powodzenia w szukaniu.

Na szczęście człowiek trochę mieszka w UK to wie gdzie pytać. Szukam gdzie jest jakiś Bobby i dostaję szybko odpowiedź w stylu „a polski event proszę iść prosto, skręć w lewo, o za tym budynkiem, gdzie jest ten komin i wejście znajduje się od strony rzeki”

UWAGA.  Jeśli nie wiesz jak rozliczyć self employed to koniecznie zapoznaj się z kursem online dla sole trader w UK.

Miodzio, lepiej nie mogło być. W życiu bym nie znalazł tego miejsca. Organizatorzy założyli, że każdy wie gdzie to jest.

Wchodzimy do parlamentu, po drodze spotykamy kolejną osobę, która również szuka kongresu.

Długo nie zastanawiając się z polską fantazja mówimy ochronie, że my się wbijamy na polski event. Wówczas wszystkie drzwi się otwierają.

Warto pamiętać, że w takich miejscach służby porządkowe mają rozpiskę wszystkich ważnych wydarzeń w parlamencie.

KLIKNIJ TUTAJ, jeśli chcesz zobaczyć galerię zdjęć na moim Fanpage.

Podróż przez Londyn

I tak sobie wracamy i toczymy się w korku próbując wydostać się z Londynu. Mój gość  w samochodzie nadal na telefonie a  ja w duchu się śmieję sam z siebie, że czasami warto dokładnie czytać ulotki, a może warto je lepiej projektować.

W sumie to nie istotne. Człowiek już trochę się rozleniwił, a może wyprzedzam swoje czasu i mój osobisty asystent z aplikacji googla jeszcze nie jest na tyle kumaty, aby informować mnie o takich szczegółach.

Już wiem czemu. Bo go jeszcze nawet nie zainstalowałem. Ten kto go wymyśli zbije fortunę w kolejnym dziesięcioleciu.

Ponieważ nadal tłoczno na drodze wracam myślami do Westminster. Obowiązkowo kolejne selfie już w parlamencie.

Radek Weronika Justyna

Już w korytarzu widzimy znane twarze. Fajnie jest wpadać na kongres polonijny  i czuć, że nie jesteś sam. Rozglądasz się i tu i tam ktoś znajomy a to z Hull a to z Manchester i uświadamiasz sobie, że trochę człowiek poznał ludzi.

Najzabawniej jest to, jak spotyka się osobę, którą ogląda się na Facebooku, w życiu osobiście nie poznałem osoby, ale jak już dojdzie do tego pierwszego kontaktu to odnosisz wrażenie, jakbyś znał tę osobę jakiś czas.

Okazuję się, że nie tylko ja mam jasne kolory marynarki. Również ktoś inny paraduje w jasnym żółty wyróżniając się w tłumie. Zgodnie z zasadą biznesu XXI w. wyróżnij się, alb giń w tłumie.

Złota zasada biznesu XXI w. wyróżnij się, albo giń w tłumie

Michał i żółta marynarka

Kolejna lekcja odrobiona. Uśmiech na twarzy, że w końcu coś wyniosłem z konferencji i nie jest to kolejny folder czy wizytówka.

Czy warto być dobrze ubranym? Oczywiście że warto. Jak cię widzę tak cię piszą, no chyba że nie prowadzisz poważnego biznesu jak ja i masz to głęboko w poważaniu co inni myślą o tobie.

A w samochodzie

Podróż przez autostradę zaczyna się dłużyć.

Więc wracam myślami do parlamentu.

Wchodzę i widzę, ludzie już siedzą  i słuchają rozmowy specjalistów odnośnie ważnych i nie ważnych tematów. Bo nie ukrywajmy z takiej gatki i tak nic nie wyjdzie, bo sznurki są gdzie indziej pociągane. Ale fajnie, że kilka polityków dowie się więcej o działaniach Polonii w UK.

Kongres dla Polonii w UK Kongres polonijny w Londynie

Medialnie ładnie to wygląda. Są elity, politycy jak ambasador, czy pełnomocnik rządu ds. Dialogu międzynarodowego Anna Maria Anders, były ambasador Wielkiej Brytanii w PL i wiele więcej znanych prominentnych działaczy polityki, kultury czy biznesu.

Ale jestem zniesmaczony. Kongres Polonii i po angielsku.

 

Ale myślę sobie. OK, jesteśmy gośćmi mamy kilka osób, co nie znają polskiego.

Kultura wymaga dostosowania się do gościa. A  że jesteśmy w parlamencie angielski to gadamy po angielsku.

Ponieważ tematy w stylu Brexit, polski elektryk  itp. są już bardzo nudne i może cieszą polaków w PL, ale nie tutaj i postanowiłem wyjść na korytarz a może było już za gorąco i nie dałem rady usiedzieć.

Albo i jedno i drugie.

Pani Anders na kongresie

Na szczęście A M Anders powiedziała kilka ciekawych faktów o Polakach w UK wyprowadzając angielskiego polityka na prostą.

To poruszyło salę i dobrze. Jak popatrzyłem na gość tych co znałem, którzy zatrudniają w UK kilka i kilkadziesiąt osób i ich firmy często mają ogromne obroty to przemowa polityka mijała się trochę z tym co reprezentuje sala.

No może byłaby na miejscu ale 10 czy 15 lat temu a nie dzisiaj, gdzie widzę, że Polonia w UK zaczyna wychodzi do przodu z podniesioną głową i zaczyna się rozpychać w brytyjskim biznesie.

Radek Weronika i Paweł

I znowu na autostradzie

Uśmiałem się w duchu. Gdyż było coraz bliżej zjazdu i będzie można w końcu coś przegryź. Cały dzień na wyjeździe i człowiek zaczyna czuć głód.

W samochodzie rozmowy o poważnych tematach jak: jaki wpływ na  osiąganiem sukcesu w biznesie mają różne inteligencje.

Ja zawsze powtarza, ilu ludzi tyle możliwości. Tym bardziej, że każdy posiada inne zdolności i predyspozycje.

Do tego część osób ma lepiej rozwiniętą inteligencję emocjonalną a inni inteligencję logiczno-matematyczną.

Jest to dość istotne, gdyż mając tę świadomość możesz lepiej sobie radzić. Czasami trzeba budować zespół więc warto otaczać się ludźmi, którzy uzupełnią twoje braki.

Rozmowy w parlamencie

Rozmowa zeszła na ciekawe tory, ale to co było w Londynie nie zostanie tylko w Londynie. Więc wracam do parlamentu i rozmawiam z kilkoma osobami, co niektórzy robią sobie fotki ze znanymi osobistościami.

small talking podczas kongresu

Wyjątkowa okazja do nawiązania nowych relacji. Ale jakoś wyjątkowo tym razem nie zależy mi na tym , aby zrobić focie.

Biorę mapkę do autobusu i wybiegam z parlamentu, gdyż padł komunikat, że autobusy nie będą czekać długo i zaraz jadą do hotelu.

idziemy do autobusu

Mi dwa razy nie trzeba powtarzać, jestem pragmatykiem wygodny transport do hotelu czy small talk z gwiazdami kongresu.

poszukiwania autobusu

Tragedii nie ma, w autobusie już trwają dysputy i ludzie nawiązują relację. Oczywiście nie wszyscy.

Część osób siedzi i co najwyżej, to uśmiechnęła się to osoby siedzącej obok.

Spec od networkingu takich uczestników konferencji szybko by wyprowadził na prostą. Ale może nie traktują poważnie sowich biznesów jak ja. Networking należy robić z głową. Być może nie było okazji w autobusie do konstruktywnej rozmowy.

W końcu jak każdy wie, przyjechałem na darmowy obiad, który jak zawsze na tego typu wydarzeniach bywa dobry.

Część osób jest myślami w innym miejscu i rozmyśla może o kongresie a może o czymś innym.

załamany greg po stracie

Ale obowiązki biznesowe wzywają i czas na profesjonalny networking.

W autobusie

W autobusie przysiada się do mnie Monika. Bardzo sympatyczna osoba z ogromnym doświadczeniem życiowym.

Aż myślę sobie. Z taką to można sobie pogadać na moim FB LIVE. Monika opowiada o swoich przygodach, biznesie, chorobie męża i innych szczegółach z życia.

Opowiada o życiu oraz biznesie w tym samym czasie historie przeplatają się ze sobą. Dzięki temu jest to ciekawe.

Nie mówi coś w stylu: słuchaj Radek sprzedaje ogórki i wpadnij do mnie, może sobie kilka kupisz.

Tylko opowiada historię coś w stylu słuchaj Radek mieliśmy taką imprezę, że ogórki uratowały nam sytuację, bo okazało się, że nagle zrobiła się impreza z trunkiem wysoko-alkoholowym i ogórki jako zagrycha okazały się zbawienne. Gdyby nie te ogórki to nie wiem jakby to się skończyło.

Sztuka to móc opowiadać o swoim produkcie w taki sposób, aby druga osoba nie zasnęła po 10s.

Czasami mi się zdarza jak rozmawiam z ludźmi o ich biznesach, czy produktach.

Czy zastanawiałeś się, jak to jest u ciebie? 95% ludzi w ogóle nie zastanawia się nad tym.

Być może dlatego część osób siedziała cicho w autobusie, bo nie miała ciekawej historii do opowiedzenia.

W końcu milczenie jest złotem i ta jak ja, przyjechali na darmowy obiad.

A jeśli chcesz opowiadać ciekawie o swoim biznesie to zainteresują się frazą z googla: storetelling dla marki i produktu. 

Jest i services na widoku

Gadu gadu i czas na zjazd. Szybka decyzja i idziemy na małe co nie co.

Dlaczego człowiek wiedząc, że burgery są nie zdrowe to mimo to zamawia je. Ciekawe co ze mną nie tak.

Kiedyś będę musiał pogadać z jakimś psychologiem. Dlaczego ludzie robią rzeczy, mimo, że wiedzą że są destrukcyjne dla nich samych.

UWAGA: Jest już najnowszy iPhone 11 64GB w abonamencie z 50 GB Data od EE KLIKNIJ TUTAJ i dowiedz się więcej

A ja wracam myślami do kongresu Polonii w Londynie 60 milionów.

nie ma pana na liścieStoję w kolejce po identyfikator, aby potwierdzić swoją wizytę.

I nagle słyszę. Nie ma pana na liście.

WTF. Co jeszcze mnie czeka dzisiaj. Przecież już gorzej nie może być, nie dość, że przyjechałem w złe miejsce na kongres, aby dowiedzieć się, że mnie nie ma na liście gości.

Ale szybko zostaję dopisany i po problemie. Ciekawe czy była już taka sytuacja, że musieli takiej osobie powiedzieć. Nie może pan wejść.

panel dyskusyjny podczas kongresu

I zaczyna się, sport zwany networkingiem. Rozmawiam z ludźmi, pytam i szukam inspiracji biznesowych.

Podczas jednej takiej rozmowy z ekipy organizatorów odnośnie kolejnego kongresu w Berlinie padła wzmianka o specjalnej aplikacji. Coś na wzór w LInkedin, gdzie można nawiązać kontakt z osobami w pobliżu.

I tutaj jest właśnie kwintesencja tego po co jeżdżę na takie wydarzenia. Aby nie tylko poznać nowych ludzi, zrobić sobie focię z miss, tylko po to, aby dowiedzieć się tej jednej informacji, która będzie kluczem w moich projektach lub osób, z którymi będę współpracować

Ponieważ ciebie tam nie było muszę cię poprosić o SHARE na Facebooku. Polecam nie będziesz żałować.

Czy jest sens robić dedykowaną aplikację? To jest genialne rozwiązanie i nikt tego nie stosuje. Podniesie to prestiż wydarzenia.

Przynależność tylko dla tych co kupili bilety. Możliwość zaznaczenia co się robi oraz kogo szuka. Skróci to czas do dotarcia do odpowiednich ludzi. Ułatwi networking i pomorze nowemu pokoleniu, które bez telefonu nawet nie idzie spać.

Już rozmawiałem z osobą, co pociąga za sznurki w @ASBiRO Investors UK, gdzie przychodzi więcej ludzi niż na kongres Polonii z ogromnym budżetem oraz znanymi nazwiskami.

Mało tego w takiej aplikacji można by rezerwować miejsca siedzące w taki sposób, aby usadzić obok ludzi, których się szuka.

Aplikacja sama by dobierała uczestników poprzez dobór preferencji co mam oraz kogo szukam. Wykonanie nie musi być drogie. W Indiach poradzą sobie z tym na upwork czy innych podobnych serwisach.

Uważam, że takie rozwiązanie to zmiana na lepsze niczym jak przesiadka z malucha do poloneza. Czujesz, że masz więcej możliwości.

A czy wystartuje, pożyjemy zobaczymy. Jeśli prowadzisz coś podobnego to nie ma co czekać tylko działać, Obecne platformy są super, ale nie są twoje i kto wie jakie będą ograniczenia.

Dlatego warto stawiać na własne rozwiązania. Można wrzucić punktację. Czyli im częściej jesteś na tego typu wydarzeniu w ciągu roku to jesteś na wyższej pozycji w rankingu. Dzięki temu masz rezerwację na początku sali, niższe ceny za bilety, możesz pojawiać się na górze w listach wyszukujących itd. Możliwości jest wiele.

Najważniejsze, aby wprowadzić elementy grywalizacji , gdyż już Tkaczyk pokazał, że tylko takie projekty żyją i się rozwijają.

Wojtek podczas rozmów na kongresie polonijnym

Coraz trudniej na M1

Ale wracamy na M1 w stronę północy. Coraz bliżej domu i czuć znużenie.

Polski kongres po angielsku

Okazało się, że prelekcje będą do angielsku. Część ludzi dowiedziała się o tym fakcie trochę późno i nie była przygotowana. Ja osobiście poczułem duże rozczarowanie.

W końcu kongres Polonii i mamy gadać po angielsku. Rozczarowanie raczej ogromne, ale to moje zdanie.

Ci co mieszkają w UK to wiedzą o czym piszę. To tak jakby powiedzieć Anglikom w Hiszpanii i Francji, że mają rozmawiać o swoich problemach w języku Hiszpańskim czy Francuskim. Nikt by nawet nie przyszedł.

Panel ekspertów

Może w USA, to normalka, bo tam zapomnieli język Polski. Ale w UK obecna Polonia jest w innej sytuacji. Nowe pokolenie nie ma kompleksów i trzeba walczyć i pokazywać, że pewnego dnia będą się z nami liczyć jak z hindusami.

Kwestia czasu, gdyż Polacy są bardzo przedsiębiorcy i widzę, że coraz więcej dużych biznesów powstaje w UK.

Nadal spora liczba Polaków robi proste prace za śmieszne pieniądze. Takie są statystyki ONS. Ale ponieważ nas jest tak dużo to i bardzo wiele biznesów powstało w UK.

I będą one się prężnie rozwijać, ponieważ nasi są dobrzy w tym co robią.

I tym sposobem trafiłem tylko na jeden panel dyskusyjny i to ostatni z Grześkiem.

pytania podczas panelu dyskusyjnego

W między czasie to standardowo jak przystało na starego networkera zagadywałem trochę tu, trochę tam.

Nie omieszkałem porozmawiać z firmą, co przygotowała wydarzenie, zapytać co myślą media jak Polonia TV, itd.

Więc dzień był bardzo pracowity, tym bardziej, że rozpoczął się wraz kurami a jak wiadomo, one rozpoczynaj dzień wcześnie.

A tutaj jeszcze szykuje się wycieczka łodzią po Tamizie. To co mi się nie spodobało, było to, że łódka miała przycumować  przy parlamencie (ponoć).

A ja sobie liczę czas i znowu przesuwa się zegar powrotu, bo samochód mam przy hotelu gdzie był kongres.

A jak było? Tego już nie wiem. Zapadła decyzja, że wracamy.

Co innego, jakby człowiek został w Londynie. Ale czas jak już wiesz to cenna waluta.

prowadzący panele dyskusyjne

Wszyscy z niecierpliwością oczekują rejsu po Tamizie. W sumie jest to jedna z atrakcji kongresu 60 milionów.

A za mną jest miss
Uczestnicy kongresu polonijnego w Londynie

Obiad zjadłem, przetestowałem i mogę wracać. Dlatego na pożegnanie zdjęcie odpływających uczestników kongresu 60 milionów.

wszyscy są już na łodzi

W końcu koniec podróży

W końcu widzę dom, już prawie północ. Uradowany, że mój czarny VIPER kolejny raz dał rady i nie rozleciał się po drodze.

Czas na odpoczynek, bo na kolejny weekend jadę do Oxfordu i  to ja będę musiał opowiadać coś mądrego do ludzi.

Chyba czas zwolnić i posiedzieć trochę w domu, bo ostatnio za dużo bujam się po tej Anglii. Wakacje coraz bliżej, dlatego jeszcze wyskoczę na Invest Camp i chyba starczy tych wojaży.

Profesjonalne zdjęcia można zobaczyć u nadwornego fotografa Pawła Fesyk: KLIKNIJ TUTAJ 

A te mniej profesjonalne na moim Fanpagu -> KLIKNIJ TUTAJ.

To w końcu jak było na kongresie Polonii 60 milionów w Londynie?

Było zajebiście, poznałem wiele osób, ciekawie spędziłem piątek, poczułem, że coś się dzieje w życiu. Mam co opowiadać. No i obiad był bardzo dobry.

Mam nadzieję, że będzie kolejna edycja w przyszłym roku.

A jak ty spędziłeś piątek?

Jeśli chcesz być na bieżąco to polecam zapisać się do listy mailingowej lub powiadomień na Messengera.